Podróż Baśniowa Tajlandia
Nasza podróż do Tajlandii to była tzw. „szybka piłka”, ponieważ tym razem żona prawie do końca stycznia nie wiedziała kiedy tak naprawdę będzie mogła wziąć urlop. I tak 30-go stycznia po krótkich poszukiwaniach ostatnich miejsc w kilku interesujących nas kierunkach dostaliśmy się na listę rezerwową w biurze podróży na urlop w Tajlandii. Bardzo szybko, bo już następnego dnia wyjaśniło się, że 2 miejsca dla nas są wolne i już byliśmy pewni, że od 05-20 lutego 2012 roku będziemy uczestnikami zorganizowanej przez biuro podróży objazdówki po północnej Tajlandii. Szybkie przygotowania i już 05-go lutego lecimy do Stambułu Turkish Airlines A321. W Stambule po przerwie przesiadka na A340 i lecimy do Bangkoku. Powrót B777 i A321. Na miejscu byliśmy już po południu, transfer do hotelu, krótka odprawa organizacyjna i po kolacji wyruszyliśmy na wieczorny spacer po Chinatown. Następnego dnia po śniadanku rozpoczynamy maraton zwiedzania, aby zakończyć go wypoczynkiem w Patayi. W kilku punktach opiszę ważniejsze, odwiedzane przez nas miejsca.
Wat Traimit – Świątynia Złotego Buddy Świątynia Złotego Buddy leży na terenie Chinatown w Bangkoku. W niej znajduje się największy na świecie posąg Buddy, wykonany ze szczerego złota. Figura waży 5,5 tony i ma ponad 3 m wysokości. To wspaniałe dzieło sztuki może poszczycić się niezwykle bogatą historią, którą poznamy z broszurek, wręczanych zwiedzającym tuż przy wejściu. Posąg, z którego słynie Wat Traimit, powstał w XIII w. i jest wspaniałym przykładem stylu Sukhothai. Styl ten wyodrębnił się w sztuce wówczas, gdy miasto Sukhothai było stolicą Tajlandii (lata 1400-1550). Statua wykonana z czystego złota jest wartościowym zabytkiem Tajlandii i skarbem wszystkich buddystów. Figura Złotego Buddy zachowała się niemal w idealnym stanie, być może dlatego, że przez pewien okres czasu była przykryty wapienno-cementową zaprawą, kryjącą świetność posągu przed miejscowymi złodziejami i agresorami z zewnątrz. Nikt nie wiedział, co kryje się pod warstwą szarej zaprawy i jaką rzeczywistą wartość przedstawia ów posąg. W 1955 r. pojawił się pomysł przeniesienia statuy do świątyni Wat Traimit. Podczas przygotowań do przesunięcia ciężkiego posągu, cementowa powłoka pękła i ukazała jego prawdziwy wygląd. Ponieważ statua była zbyt duża, by zmieścić się w świątyni, tymczasowo ustawiono ją z przodu budynku, a następnie dobudowano specjalne, bogato zdobione pomieszczenie. Fragmenty cementowej powłoki rzeźby zawieszono w przedniej części świątyni na pamiątkę. Pomimo wielkiej wartości, jaką przedstawia posąg, stoi on w pomieszczeniu z oknami bez krat i nie pilnują go żadni strażnicy. Być może wynika to z faktu, że rzeźba jest duża i ciężka, ale można tłumaczyć to także specyficzną mentalnością Tajów i ich stosunkiem do wiary i jej symboli.
Wat Pho – Świątynia Leżącego Buddy Wat Pho znajduje się na terenie Starego Miasta Królewskiego (Rattanakosin), nieco na południe od Wielkiego Pałacu Królewskiego. Od „Świątyni Jutrzenki” (Wat Arun) oddziela go rzeka Menam. Przez teren, na którym znajduje się kompleks świątynny, przebiega droga – Soi Chetuphon, dzieląc go na dwie części: północną i południową. Północna część to rejon najczęściej odwiedzany przez turystów, ponieważ właśnie tu znajduje się główna świątynia (bot) oraz kaplica z posągiem. Odpoczywającego Buddy, a także przepiękne ogrody i znana na całym świecie tajska szkoła masażu. Część południowa to przede wszystkim miejsce, gdzie mieści się zakon buddyjski i szkoła. Podczas spaceru w tej części, można natknąć się na mnicha, z którym być może uda nam się nawiązać rozmowę. Mnisi są zwykle bardzo mili i skorzy do opowiedzenia jakichś ciekawych historii związanych ze szkołą, zakonem czy świątynią. Wat Pho słynie przede wszystkim z potężnego posągu Odpoczywającego Buddy (kaplica na zachodnim dziedzińcu). Pozłacana figura, mierząca 15 m wysokości i 46 metrów długości, ukazuje Wielkiego Mistrza w momencie osiągania nirwany. Cały posąg wykonano z wielką dbałością o szczegóły. Warto przede wszystkim zwrócić uwagę na stopy Oświeconego, na których przepięknie wygrawerowano starożytne symbole i inkrustowano je macicą perłową.
Pałac Królewski położony jest w zakolu rzeki Menam (Chao Phraya), w samym sercu Rattanakosin – Starego Miasta Królewskiego. Na terenie zespołu pałacowego wyróżnić można dwie zasadnicze części: świecką – w której znajdują się liczne pomieszczenia mieszkalne króla i jego rodziny, a także sale recepcyjne, w których przyjmował dygnitarzy i udzielał publicznych wystąpień oraz religijną – na którą składa się kompleks świątynny Wat Phra Kaeo. Zarówno Wielki Pałac jak i Wat Phra Kaeo, zostały zbudowane w 1782 r. przez Króla Ramę I – pierwszego monarchę Dynastii Chakri. Wielki Pałac zajmuje obszar 218 tys. m² i jest otoczony przez biały mur, którego długość szacuje się na 1,900 m. Wielki Pałac był oficjalną rezydencją królów w latach 1782-1946, a Chulalongkorn (Rama V) był ostatnim monarchą, który go zamieszkiwał. Wat Phra Kaeo mieści się po prawej stronie Wielkiego Pałacu. Budowa świątyni rozpoczęła się za panowania Ramy I, a dokładnie – w momencie przeniesienia stolicy z Thonburi do Bangkoku w 1782 r. W odróżnieniu od innych buddyjskich świątyń, nie mieszkają tutaj mnisi. Dla buddystów ta otoczona podwójnym murem świątynia jest pewnego rodzaju symbolem, a także ważnym miejscem pielgrzymek i duchowego wyciszenia. Głównym miejscem całego kompleksu jest bot – ogromna sala, której sześcioro drzwi chronionych jest przez pary lwów. Jest to najważniejsze miejsce modlitewne w każdej z buddyjskich świątyń, stanowiące swoiste serce kompleksu. Tu właśnie znajduje się najsłynniejszy posążek siedzącego Buddy, umieszczony w gablocie, na szczycie wysokiego ołtarza kształtem przypominającego piramidę. Mimo małej wysokości (75 cm) jest on jednym z najważniejszych przedstawień Oświeconego w całej Tajlandii. Szmaragdowozielony Budda, ubrany w szatę adekwatną do panującej pory roku, zasiadający na przepięknym tronie pośród wspaniałych fresków i złoceń – Wat Phra Kaeo jest zdecydowanie najważniejszą ze świątyń wyznawców buddyzmu i pierwszą od której warto zacząć poznawanie Tajlandii.
Kanchanaburi jest średniej wielkości miastem, słynnym z Mostu na rzece Kwai, zbudowanym w 1942 roku przez amerykańskich i brytyjskich jeńców wojennych w japońskiej niewoli. Znajdują się tu także dwa muzea upamiętniające wydarzenia z tamtych czasów, pomnik oraz cmentarze wojenne.
Miasto Sukhothai (obecnie w ruinie) uznaje się tradycyjnie za stolicę pierwszego państwa tajskiego. Istniało od 1238 do 1438 roku. Ruiny miasta zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Tu rowerami i rykszami zwiedzamy rozległy park historyczny.
Chiang Rai - miasto w północnej Tajlandii, w pobliżu granicy z Birmą i Laosem, nad rzeką Kok (dorzecze Mekongu). Liczy około 82 tys. mieszkańców.
Zwiedzanie zaczęliśmy od najdalej położonego na północ miasta Ma Sai gdzie przeszliśmy na teren Birmy. W Birmie przejażdżka motorową rikszą po miasteczku Takilek, zwiedzanie dwóch świątyń oraz spacer po bazarze. Następnie łodzią płyniemy wzdłuż granic Tajlandii, Birmy i Laosu oddzielonych rzeką Mekong. Wizyta w wiosce Padaung znanej bardziej jako „Długie szyje”.
Wat Rong Khun współczesna świątynia buddyjsko-hinduistyczna. Budowę świątyni rozpoczęto w roku 1997 i obecnie nadal trwa.
Chiang Mai leży w Tajlandii północnej i stanowi samo serce prowincji noszącej tę samą nazwę. Miasto znajduje się w odległości ok. 700 km od stolicy kraju – Bangkoku. Zamieszkuje je ok. 170 tys. osób, z czego 80% to Tajowie, a pozostały procent stanowią głównie Europejczycy i Amerykanie. Większość mieszkańców miasta wyznaje buddyzm, żyją tu jednak także chrześcijanie, muzułmanie i hinduiści (mniejszości religijne stanowią ok. 10% ludności całej prowincji).
Wat Phra That Doi Suthep
Kompleks świątynny znajduje się na wzniesieniu – Doi Suthep, na zachód od Chaing Mai. Rozciąga się stamtąd wspaniały widok na panoramę stolicy prowincji. Miejsce, w którym znajduje się świątynia Doi Suthep nie jest przypadkowe – wiąże się z nim pewna ciekawa legenda... Według opowieści, w góry znajdujące się poza murami miasta, wysłano niegdyś słonia z umocowanymi na szyi relikwiami Buddy. W pewnym momencie zwierzę zatrąbiło, okręciło się trzy razy i klęknęło w miejscu, które momentalnie stało się placem budowy nowej świątyni. Wzniesienie Doi Suthep datuje się na XVI w. Do kompleksu sakralnego wchodzi się po 306 stopniach. Schody są wspaniale zdobione wyobrażeniami olbrzymiego, mitycznego węża Naga, a wijąc się po zboczu wzgórza tworzą niesamowite wrażenie. Wewnątrz złoconej chedi, stanowiącej część zabudowy watu, prawdopodobnie znajdują się relikwie Buddy – jego kość z lewej nogi i miska na jałmużnę. Wspaniały klimat świątyni tworzą także ażurowe parasolki otaczające chedi. Budowle świątynne zachwycą nas bogactwem kolorów i złoceń.
Wat Phra Singh
Wat Phra Singh wzniesiony został w 1345 roku przez króla Pha Yoo, dla uczczenia jego ojca – Khama Fu. Bezcennym skarbem świątyni są manuskrypty zapisane na liściach palmowych oraz teksty i scenki rodzajowe pokrywające jej ściany. Na malowidłach dostrzeżemy uwiecznione klatki z życia codziennego XIV-wiecznych Tajów, poznamy ich dawne obyczaje i stroje. W świątyni tej przechowywane są także niezwykle cenne wizerunki Oświeconego np. Phra Phutthasihing Buddha z XIV w.
Wat Chedi Luang
Tajowie wierzą, że we wnętrzu świątyni Wat Chedi Luang przebywa duch znany jako Prueksa Thevada, który strzeże miasta od wojen i zamieszek, a także dba o to, by deszcz spadł w porę. W związku z tym duch-strażnik cieszy się wielkim szacunkiem rolników. Podobno przechowywano tu także posąg Szmaragdowego Buddy (dziś znajduje się on w Wat Phra Kaeo w Bangkoku). Na terenie kompleksu znajduje się największa chedi w Chiang Mai, licząca 98 m wysokości i 54 m szerokości. Budowlę tę datuje się na XV w., jednakże w wyniku trzęsienia ziemi w 1545 uległa ona zniszczeniu. Dziś oglądamy jej rekonstrukcję.
Wat Chiang Man
Przybytek stoi w miejscu, gdzie niegdyś mieszkał król Mengrai (założyciel miasta), zanim jeszcze powstało Chiang Mai. Jest to najstarsza świątynia z 1296 roku. Lokalnym skarbem przechowywanym w tej świątyni są figurki Buddy, kamienna – Phra Sila Khao i wykonana z kryształu – Phra Setangamani (podobno posiada ona moc wywoływania deszczu). Ów kompleks świątynny słynie ze swej doskonale zachowanej chedi, wzniesionej na czworokątnej podstawie, dźwiganej przez 17 stiukowych słoni.
I tu kończy się nasza część objazdowa po Tajlandii. Pod wieczór z dworca kolejowego w Chiang Mai udajemy się nocnym pociągiem sypialnym do Bangkoku, aby tam po śniadaniu przesiąść się w autokar, którym przejechaliśmy na wypoczynek do Pattayi.
Pattaya nie należy do kurortów idyllicznych, do których przybywają turyści łaknący relaksu pośród tropikalnych krajobrazów, tu spodziewać się należy przede wszystkim dobrej zabawy o każdej porze dnia i nocy. Jest to popularna miejscowość wypoczynkowa położona nad Zatoką Tajlandzką w odległości 150 km na południowy-wschód od Bangkoku, w prowincji Chonburi.
W Pattayi wypoczywaliśmy po części objazdowej.
W tym punkcie, aby nie tworzyć już osobnej podróży chcę podzielić się z Wami kilkoma zdjęciami z mojego pobytu w Pattayi w styczniu 2006r.
Na uwagę zasługuje hotel Sunset Park Resort & Spa położony w tropikalnym ogrodzie tylko 15 km od miasta. Jego architektura, położenie nad piękną piaszczystą plażą niczym nie przypomina hoteli i brzydkiej plaży w Pattayi. Domki są rozmieszczone przy plaży jak również nad kanałkiem, którym można dodatkowo łódkami przepłynąć do restauracji, basenów lub budynku głównego.
Ostatnie kilka zdjęć przedstawiają Sriracha Zoo i Ogrody Nong Nooch.
Zaloguj się, aby skomentować tę podróż
Komentarze
-
O takich podróżach to mogę jedynie marzyć, ale piękne zdjęcia i relacje :)
-
Bardzo ciekawa podróż!
Miło było zobaczyć Tajlandię Twoimi oczami.
Pozdrawiam-) -
Dziś mogę śmiało powiedzieć, że moja przerwa w podróży po Twojej TajlandiI w niczym jej nie zaszkodziła. Dalej uważam, że pokazałeś fantastycznie inny kawałek świata, wydobywając w obrazach, całe bogactwo kulturowe i obyczajowe tego kraju. Nie wiem, czy czegokolwiek w tej relacji zabrakło. Jesteś świetnym obserwatorem, który wyczuwa rytm życia jakże odmiennego od naszego świata. Pokazałeś cały koloryt i piękno Tajlandii ale też ułomność niektórych zjawisk, nieodłącznie związanych z postępującą cywilizacją. Pokazałeś piękne świątynie, obolałe i biedne peryferia (Birma) ale też ludzi takich, jakimi są. Odświętnych i zapracowanych, zamyślonych i radosnych. Bardzo dużo zobaczyłeś i potrafiłeś pięknie nam to przekazać. Dzięki tej podróży jestem znacznie bardziej bogatsza...:) :)
-
Zdjęcia absolutnie piękne! I to z pewnością nie tylko zasługa fotogenicznej Tajlandii ;) Pozdrawiam
-
Dość bogaty program tej wycieczki, udało Ci się zgromadzić ciekawy materiał fotograficzny.
-
Moje delektowanie w odcinkach dobiegło końca. Przepiękne foty. Będę tu jeszcze często zaglądać :)
-
Piekna podroz i super zdjecia :)
-
Tajlandia jest bardzo fotogeniczna :) uwielbiam też tajską kuchnię. Dobrze opisana podróż i zdjęcia ciekawe :)
Sama jeszcze muszę wrócić, bo zbyt mało czasu w Tajlandii spędziłam. pozdrawiam! -
Prawie za jednym obejrzeniem mi udało ...Wspaniała podroż.
-
I bardzo Ci takiej podróży życzę :-). To piękny kraj. Serdecznie pozdrawiam :-)
-
Moj "ranking" mial oczywiscie tylko charakter zabawy :-) Ciesze sie w kazdym razie, ze nasze odczucia sie tu pokryly i oczywiscie wierze, ze dla Ciebie jako autora zdjec, one same czesto rowniez reprezentuja wspomnienia, ktore to wyznaczaja inny punkt widzenia na to samo :-) Moj ranking ma dodatkowo powiedziec: oto przyczyny, dla ktorych ja kiedys chcialbym pojechac do Tajlandii.
Na razie :-) -
Smoku, ja również dziękuję za miłe słowa :-). Tak to prawda, wybierając się w nową podróż lubię wiedzieć co będę zwiedzał i staram się do tego jak najlepiej przygotować. To bardzo pomaga, a już szczególnie kiedy plan wycieczki jest napięty, pozwala uniknąć rozczarowań, zbędnych pytań jak również, co dla mnie jest bardzo ważne wypracować odpowiednie podejście do fotografowanych obiektów. Zdjęcia są wtedy mniej przypadkowe i unikam w ten sposób zdjęć obiektów może ładnych, ale niewiele wnoszących do np. historii obiektu, którą zdjęciami chcę opowiedzieć. Bardzo jestem ciekaw, które zdjęcia z tej podróży według Ciebie są najlepsze, czy pokryje się to z moimi propozycjami w tym temacie :-).
-
...lubię przyjrzeć się zdjęciom ... a to wymaga czasu ...dziś, po części podróży mogę spokojnie powiedzieć, że zaciekawiła mnie i wciągnęla... zrobiłeś piękne zdjęcia ... jeszcze tu wrócę :)
-
ja też "zazdraszczam" - dwa tygodnie a tyle wrażeń....
-
Wielkiego plusa na podróż daję oczywiście od razu, chociaż obejrzałam dopiero część zdjęć... Są świetne :)
-
Świetna, iście baśniowa podróż.
-
Przeczytalem! Widze, ze lubisz wiedziec co zwiedzasz i gdzie jestes :-) Bardzo cenie takich podroznikow! W 2 tygodnie dosc sporo widziales i przemierzyles kawalek kraju. Nie jest tez pewnie latwo robic zdjecia w takt wycieczki zbiorowej, wiec masz tu dodatkowe punkty u mnie :-)
Odpowiadajac na Twoje slowa dotyczace ilosci zdjec, to trudno jest zwykle ocenic ile jest za duzo, ile za malo a ile w sam raz :-) Gdy chodzi o ilosc to jest to zawsze mowiac po angielsku "judgement call". Ja zwykle staram sie nie przekroczyc wyznaczonej przez siebie granicy ilosci zdjec i sama selekcja zabiera mi zazwyczaj wiecej czasu niz ich obrobka i wkladanie na internet :-) Suma sumarum, ja Twoje zdjecia ogladalem z przyjemnoscia choc przy wolno dzialajacym Kolumberze wymagalo to u mnie paru sesji :-)
Wsrod Twoich zdjec jest pare, ktore szczegolnie mi sie podobaly, wiec pozwole sobie jeszcze wrocic i Ci podac swoj ranking :-)
I na koncu, dzieki za mile slowa :-)
Pozdrowienia :-)
-
Zdjecia ogladnalem, a jest co ogladac, zanim przeczytam tekst, pewnie tez na raty, zaczne jutro przy sniadaniu :-) Po rzeczytaniu pewnie bede mial jakies pytania, a poki co musze Cie skomplementowac za ciekawe i doskonale jakosciowo zdjecia.
-
zawsze jest dobry czas na taką podróż :)
-
Czarku, dziś tylko przeczytałem relację z Twojej podróży - z racji późnej pory i sporej ilości zdjęć z galerią zapoznam się chyba dopiero w czasie weekendu. Do zobaczenia. Pozdrawiam.
-
Ale w przyszłym roku też ma być ostra zima, to może będzie dobry czas na podróż w te strony ;-).
-
Czarku, nie tylko się podobało, ale jeszcze zazdraszczam.
-
wróciłam, dooglądałam. Czarku, bardzo ciekawa podróż i super zdjęcia.
-
Sławku, bo to jest tak - "a odpocznę po urlopie"... ;-)
-
Kwiatów sobie nazrywałam :)
-
...a z Barceloną to prawda ...do utraty tchu ...
-
... nie da się za jednym razem...wrócę, bo warto ... :)
-
Rzeczywiście baśniowa podróż,jak i kraj.Tajlandia jest super,ciągle ją pamietam.Pozdrawiam
-
zwarty i gotowy, człowiek zmęczony po urlopie wraca :)
-
i dopiero jak po takim całym dniu łażenia rzucam się na wyrko, to czuję jak nogi pulsują i się zastanawiam jak ja jutro wstanę, a na drugi dzień jak nówka sztuka, gotowy od samego rana ;-)
-
oj tak, nie ma czasu na głupoty :)
-
bo wtedy wykorzystuje się czas na maksa, pamiętam to z Barcelony :-)
-
jasne, dwa ale jakie intensywne :) jeszcze mnie kolano boli :)
-
dwa dni też dobrze..., jak to mówią "lepszy rydz niż nic"... ;-)
-
...jeszcze wrócę!
-
oj tam, oj tam, dwa dni to nie ma co porównywać z tym tutaj :)
-
Tacy to mają dobrze a człowiek męczy się w zimnie i szarości :)
-
dobrze, że ja gdzieś wyskoczyłem, to też mnie mniej boli :))
-
To prawda Tajlandia bardzo popularna ostatnio na kolumberze super zdjęcia i fajne miejsca zwiedziliście.Ogrody Pattayi są przepiękne.Dobrze że u nas też coraz więcej słońca to nie jestem aż tak zazdrosny o te twoje Tajlandzkie słoneczne dni.Pozdrawiam
-
też prawda, tak miałem 6 lat temu lecąc przez Wiedeń, ale tamten na nas czekał na szczęście ;-)
-
Pod warunkiem ze się zdąży na samolot ;-)
-
jest gdzie się skryć przed mrozami :-)
-
trzy podróże najnowsze, zimową porą modna
-
Ostatnio Tajlandia górą na Kolumberze ;-)
-
wycieczka udana, widać po zdjęciach :) super, plusior
-
Czarku, kolejna wspaniała podróż i wspaniałe zdjęcia, jeszcze wrócę i dokończę oglądactwa.
-
A pisałem, że nie będzie łatwo... ;-)
-
to zaszalałeś :) 400 zdjęć